5-go kwietnia 1829 r.
¯egnam ciê, przyjacielu. Dziêkujê ci raz jeszcze za ca³± twoj±
przyja¼ñ, za mi³o¶æ twoj±. Przysiêgam ci zas³u¿yæ
na tê mi³o¶æ, byæ zupe³nie tak±, jak sobie tego ¿yczysz.
Nie przypuszczaj nigdy, abym mog³a z³amaæ tê przysiêgê,
to moja jedyna pro¶ba do ciebie. Ostatnie to s± zapewne
s³owa moje do ciebie. Wierzaj im i kiedy o nich zapomnisz,
odczytaj tê æwiartkê i pomy¶l, ¿e dana ci obietnica jest ¶wiêt±
i ¿e jej dotrzymam, bo ciê kocham.
Przyjacielu mój! Wierzê, ¿e wys³uchasz moj± ostatni± pro¶bê,
a my¶l±c o mnie, nie bêdziesz sobie robi³ ¿adnych wyrzutów,
nie zechcesz zawie¶æ mojej nadziei. Pewno¶æ, ¿e nigdy o mnie
nie zw±tpisz, pozwoli mi byæ spokojn±, zadowolon±
i szczê¶liw±, wszak ni± jestem i teraz, rozstaj±c siê z tob±
mo¿e na zawsze. Wszystko zupe³nie sta³o siê dobrze.
Gdybym ciebie nawet nigdy ju¿ nie mia³a widzieæ, jeszcze
¿ycie moje bêdzie bardzo piêkne. Czêsto bêdê szuka³a w g³êbi
serca skarbów mych wspomnieñ, bêdê je przegl±da³a
z weselem, bo ka¿de z nich to brylant czystej wody.
Bêdê siê modliæ o tw± pomy¶lno¶æ, a gdy ciê Bóg powo³a
do nieba, podziêkujê mu za to i mi³o¶æ moja dla ciebie stanie
siê jeszcze piêkniejsza.
¯egnam ciê, przyjacielu! Nie mam ci nic wiêcej
do powiedzenia w chwili naszego rozstania, bo tego,
co bym chcia³a jeszcze powiedzieæ, nie mogê wyraziæ i uj±æ
w s³owa; lecz b±d¼ co b±d¼ rozumiesz miê i znasz moj±
mi³o¶æ, chocia¿ jest niema.
A jednak, na my¶l, ¿e mo¿e nigdy ju¿ s³owa do ciebie
nie przemówiê, ciê¿ko mi koñczyæ. Ale tak byæ musi!
B±d¼ zdrów mój przyjacielu. Wiem przecie, ¿e miê kochasz.
¯egnam ciê.