wiersze

wierszyki

Listy Franza Kafki do ukochanej Felicji

13 XI 12


Najdro¿sza, Najdro¿sza! Je¶li tyle jest dobroci na ¶wiecie,
to nie trzeba siê baæ, nie trzeba byæ niespokojnym. Twój list
nadszed³ - siedzia³em u swego szefa i omawiali¶my
ubezpieczenia w kopalniach skaleni - wtedy chwyci³em
ten list znowu z tym samym co przedtem dr¿eniem r±k
i patrzy³em na szefa jak na jak±¶ zjawê. Ale zaledwie
przeczyta³em go dwa lub trzy razy, by³em ju¿ tak spokojny,
jak sobie tego od dawna ¿yczy³em i o co siê trzy dni temu
modli³em w nocy. Twoja koperta - (to jest nieprawid³owo,
powinno byæ napisane: koperta, ale "Ty" i "Twój" chc± byæ
wci±¿ na widoku) - koperta ze swoimi s³owami
uspokajaj±cymi nie mog³a tego sprawiæ, odczyta³em je bowiem
dopiero pó¼niej, a to, co by³o w li¶cie, powinno by³o
wszak¿e mn± wstrz±sn±æ, bo im wiêcej siê otrzymuje,
tym bardziej trzeba siê baæ na tej nieustannie obracaj±cej siê
ziemi - a wiêc tylko owo "Ty" mog³o byæ tym, co mnie
uwiêzi³o, owo "Ty", za które dziêkujê Ci na klêczkach,
bo na mnie je wymusi³ niepokój o Ciebie, a teraz Ty mi je
spokojnie oddajesz.

Moja Ty najukochañsza! Czy mogê byæ teraz Ciebie pewny?
S³owo "Pani" ¶lizga siê jak na ³y¿wach, w przerwie miêdzy
dwoma listami mo¿e znikn±æ, trzeba je ¶cigaæ listami
i my¶lami rano, wieczorem, w nocy, natomiast s³owo "Ty"
wszak¿e trwa, jest tutaj, tak jak Twój list, który siê nie rusza
i pozwala, bym go ca³owa³, raz i drugi, i jeszcze. Có¿ to za
s³owo! Nic innego nie mog³oby spajaæ dwojga ludzi tak bez
¿adnej szczeliny, zw³aszcza gdy nie maj± oni nic, prócz s³ów,
tak jak my dwoje.

By³em dzi¶ cz³owiekiem najspokojniejszym w ca³ym biurze,
tak spokojnym, jak tylko mo¿e od siebie wymagaæ kto¶
najbardziej surowy po takim tygodniu jak ten ostatni. Jeszcze
Ci o nim opowiem. I wyobra¼ sobie, dobrze nawet wygl±dam,
w biurze jest zawsze kilka osób, dla których codzienne
badanie mojego wygl±du sta³o siê zawodem. One wiêc
to powiedzia³y. Nie spieszy³em siê, ¿eby Ci odpisaæ (zreszt±
dzi¶ by³o to zupe³nie niemo¿liwe), ale nie by³o we mnie ani
jednego drgnienia które by bez przerwy nie odpowiada³o Ci
i nie dziêkowa³o.

Najdro¿sza, Najdro¿sza! To s³owo najchêtniej bym
wypisywa³ raz za razem przez ca³e stronice, gdybym siê nie
ba³, ¿e nie da³oby siê ukryæ to, co czytasz, je¶liby kto¶
wszed³ do Twego pokoju w momencie, gdy by³aby¶ zajêta
studiowaniem stronic jednostajnie zapisanych. Wczoraj
napisa³em do Ciebie tylko kilka linijek, otrzymasz je dopiero
w niedzielê. By³oby uci±¿liwe, gdybym chcia³ je teraz
wycofaæ, ale nie jest to te¿ potrzebne; wspominam o tym
tylko dlatego, ¿eby¶ siê niepotrzebnie nie zdziwi³a - wprawiaæ
Ciê w zdziwienie, tego rzeczywi¶cie dotychczas
nie zaniedbywa³em - jest to kilka linijek bez dary,
nag³ówka i podpisu, a chcia³y one w tej ¿a³osnej niepewno¶ci
próbowaæ Ciebie odzyskaæ. Spójrz na nie ¿yczliwie!


15 XI 12


Ty, owo "Ty" nie jest jednak tak± pomoc±, jak my¶la³em.
I dzisiaj, a wiêc ju¿ nastêpnego dnia, zawodzi. Powinienem
wszak¿e móc byæ spokojnym i có¿ mog³oby byæ bardziej
wyt³umaczalne jak to, ¿e dzisiaj nie bêdê mia³ listu. Ale có¿
ja robiê? Biegam po korytarzach, ka¿demu wo¼nemu patrzê
na rêce, wydajê niepotrzebne polecenia tylko po to, ¿eby móc
kogo¶ pos³aæ specjalnie na dó³ do poczty (bo ja jestem
na czwartym piêtrze, nadchodz±ca poczta jest rozdzielana
na dole, nasi listonosze s± niepunktualni, poza tym mamy
wybory zarz±du, korespondencja nadchodz±ca jest olbrzymia
i zanim w stercie g³upstw odnajdzie siê list od Ciebie,
ja na górze mogê umrzeæ z niecierpliwo¶ci), w koñcu
nie dowierzaj±c ca³emu ¶wiatu, sam zbiegam na dó³
i oczywi¶cie nic nie znajdujê, bo gdyby co¶ nadesz³o,
zosta³oby mi dorêczone tak szybko, jak tylko jest to mo¿liwe,
poniewa¿ trzy osoby zobowi±za³y siê wobec mnie,
¿e Twoje listy bêd± mi przynosiæ na górê przed wszelk±
inn± poczt± (...).


17 XI 12


Ukochana, Najukochañsza, ja, ca³kiem i doszczêtnie potêpiony,
mogê siê wiêc poszczyciæ, ¿em z Ciebie zdrowej uczyni³
chor±. Oszczêdzaj siê, pos³uchaj mnie, oszczêdzaj siê, to, com
NASTÊPNA STRONA »
POWRÓT