wiersze

wierszyki

Anna Achmatowa

* * *

Porzucił mnie, gdy pełnia była,

Mój druh kochany. Trudna rada.

Żartował: "Linoskoczko miła,

Jak zdołasz żyć do listopada?"

 

Odpowiedziałam mu jak bratu,

Bez scen zazdrości, bez maniery,

Lecz powetować mi tej straty

Nie mogą nawet płaszcze cztery.

 

Jakkolwiek śliski świat zabawy,

Straszniejsza moc tęsknoty wszelkiej.

Jak mój parasol chiński krwawy.

Natarte kredą pantofelki!

 

Wesołość wkoło wywołuje

Orkiestra. Uśmiech krasi usta.

Lecz serce czuje, serce czuje,

Że piąta loża będzie pusta.

Przełożył
Leonard Podhorski-Okołów


sitemap