wiersze

wierszyki

Anna Achmatowa

* * *

Tyle pró¶b zawsze ma ukochana,

Porzucona pró¶b ¿adnych nie miewa...

Jak to dobrze, ¿e dzisiaj od rana

Lekkim lodem mróz rzekê odziewa.

 

Oto wst±piê — dopomó¿ mi, Chryste! —

Na pokrowiec ten kruchy ogromnie,

A ty moje przechowaæ chciej listy,

By nas mogli rozs±dziæ potomni,

 

By ja¶niejszy i bardziej wspania³y

Blask otoczy³ w ich oczach tw± postaæ.

Czyli¿ mog± w biografii twej chwa³y

Jakiekolwiek b±d¼ braki pozostaæ?

 

Nazbyt s³odkie doczesne napoje,

Nazbyt gêste mi³osne s± sieci...

Niech¿e kiedy¶ z imieniem tem mojem

W podrêcznikach spotkaj± siê dzieci.

 

I tak smutn± opowie¶æ czytaj±c,

Niech u¶miechn± siê chytrze i ³zawo.

Mnie mi³o¶ci i szczê¶cia nie daj±c,

Nagród¼ w zamian choæ gorzk± t± s³aw±.

Prze³o¿y³
Leonard Podhorski-Oko³ów


sitemap