wiersze

wierszyki

Anna Czekanowicz

* * *

bo¿e na wysoko¶ci i ty kochany

mo¿e to pierwsza i ostatnia modlitwa

w ciemno¶ci niewypowiedzianego s³owa

braku wiary

 

niech siê dzieje co siê ma dziaæ

i oto w³a¶nie siê modlê

skoro nie ja tworzê swój dzieñ i noc

skoro niedotykana niedotkniêta mimochodem

rzucam spojrzenia obcym mê¿czyznom

 

gdybym mog³a uwierzyæ nie ba³abym siê tego dnia

w którym pozwolê czyjemu¶ cia³u wej¶æ

we mnie ale po to tylko

¿eby a¿ do p³aczu triumfu bola³o to cudze pragnienie

 

i wtedy pe³na okrucieñstwa

jakie dane jest tylko kobietom

bêdê szeptaæ twoje imiê niechc±cy

ale tak ¿eby s³ysza³ i cierpia³

 

jak ja bêdê cierpia³a ¿e nie jest tob±

¿e to nie twoje rêce tak misternie

rze¼bi± bruzdy na moim ciele

¿e to nie ty szepczesz najczulsze ¶wiñstwa

jakie daæ mo¿e tylko mi³o¶æ

 

¿e to nie ty a¿ do krzyku rozpaczy

chcesz mnie poczuæ dotykaj±c

niedotkniêta która z u¶miechem

wybaczaj±cym ch³opiêce zapatrzenie

lekka wstajê i idê dalej


sitemap