
|
Te wiêc skarby uznania w oczach gwiazd nie maj±: Twoje cieple oblicze i p³ynno¶æ spojrzenia — Wiêc to nic, ¶miech twój, bia³± ponêtny emali±, Budz±cy najrzewniejsze wzglêdy i marzenia?
To nic, twoja postawa br±zowej urody, Równowaga najprostsza i serce u boku? Nic, struktura falista cz³onków twoich m³odych, Mówi±cych o szaleñstwie ol¶nionemu oku?
Dlatego, ¿e b³êkitna noc ma Wegê w Lirze, Pegaza, Andromedê, Centaura, Oriona, By³by¶, dreszczu mi³osny, niczym, ty, co wy¿ej Od naj¶mielszych go³êbi dr¿ysz w niebios ramionach?
Nie, nie! Ten moment istnia³, naj¶ci¶lej, najzwarciej! Mówili¶my — co? nie wiem! ¦wiat by³ w rêkach naszych. Ba³am siê twej s³odyczy i kry³am uparcie, Co wiem o niej — a ciebie przepych mój przestraszy³.
Zabiera³am ci ¿ycie zwierzêce, czuj±ce, W serce k³ad³am ci siebie, m±c±c je niegodnie, A wspólna dusza nasza, zlana w jedno s³oñce, W cierpki wszech¶wiat rzuca³a wzruszeñ swoich ognie...
Dla tej rozkoszy, jednej, co prawdê zawiera, ¦wiat walczy, dzia³a, tworzy, otwarcie lub skrycie. ¯±dzo! — w nieskoñczono¶ci chwilo wreszcie szczera, Uncjo spe³nienia w marzeñ wielkim niedosycie!
Ty serc naszych zdziwienie rozlu¼niasz zawi³e, Którym siê krêpujemy ciasno i zawziêcie, I nawet najbiedniejszy, ten, który umiera, Dla którego przesta³a istnieæ atmosfera, Choæ ju¿ nic nie pojmuje — jednak znajdzie si³ê Na ostatni± o tobie my¶l — cia³a diamencie!
Prze³o¿y³a Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ