wiersze

wierszyki

Anonim francuski

* * *

Kiedy Zachód p³onie

Jak pochodnia Diany,

W srebrzysto¶ci tonie

Ca³y blask ró¿any,

Powiewy wietrzyka

Chmury z nieba zgarn±,

A ta ich muzyka

Koi chwilê czarn±.

Serce ¿al mój zmienia

W mi³osne marzenia.

Blask zmierzchu pierzchliwy

Wdziêk przydaje rosie,

A ludziom przynosi

 

Sen jak¿e szczê¶liwy.

Sen niby balsamy,

Które troski koj±,

I bóle, i burze

Spokojno¶ci± swoj±,

Gdy siê pod zamknione

Dostaje powieki,

Serce siê, szalone,

Oddaje na wieki.

 

Morfeusz to wietrzyk

£agodnie wiej±cy,

Zasiewy dojrza³e

Do ¿ycia budz±cy.

Oto szumi potok

Skro¶ czystego piasku,

P³ynie m³yñska woda

Skro¶ s³onecznych blasków...

 

Oj, znu¿y Wenera,

Trza odpocz±æ teraz,

A na powiek tratwie

Snom p³yn±æ naj³atwiej.

S³odko, gdy mi³o¶æ koi snem

pieszczoty dreszcze,

Lecz gdy znów siê mi³o¶ci± staje

— s³odziej jeszcze.

 

Tam, gdzie têsknie s³owik ¶piewa,

Tam, gdzie siê zieleni± drzewa,

Mi³o piêknym snom folgowaæ,

Milej z lub± baraszkowaæ.

Kiedy zapach zió³ odurza,

Kiedy da pos³anie ró¿a,

Mi³o, je¶li na znu¿onych

Mi³osnym igraniem owym

Sp³ynie sen pokrzepiaj±cy.


sitemap