
|
Jestetm sobie chochlik — kogo mogê, zwodzê, Kogo mogê, dra¿niê, nikomu nie szkodzê. Nikogo nie kocham ni te¿ nienawidzê, Choæ mnie nikt nie widzi, ja co zechcê, widzê, Gdzie chcê, tu i tam, Jak chcê, wejdê sam. Tram, ta tam, tam, tam!
Lubiê bardzo biegaæ w lecie nad jeziorem, Szukam, gdzie dziewczêta k±pi± siê wieczorem. Lubiê, jak siê ¶miej±c jedna drugiej wstydzi, Jak siê ogl±daj±, czy kto sk±d nie widzi, A ja sobie sam P³ywam ¶ród tych dam. Tram, ta ram, tam, tam!
Zamieniê siê w rybkê, ko³o nó¿ek pl±sam, ¦miech mi, jak siê boj±, my¶l±c, ¿e je k±sam. Zamieniê siê w muszkê, ko³o ust wzlatujê; ¦miej± siê, bo my¶l±, ¿e je kto¶ ca³uje. Lecz ja tylko sam Tak± wolno¶æ mam. Tram, ta ram, tam, tam!
Lubiê tak¿e w nocy przy ¶wietle ksiê¿yca Siedzieæ przy nich ¶pi±cych, patrzeæ na ich lica. Czy która choæ przez sen, ciekawo¶æ mnie bierze, U¶miechnie siê, westchnie lub powie co¶ szczerze? Bo na jawie, znam, Ze to wszystko k³am. Tram, ta ram, tam, tam!
Gdy ujrzê kochanka, ¿e siê we snach marzy, Przyprawiê mu brodê, odmieniê co¶ w twarzy. ¦miech mi, gdy siê dziwi±, ¿al, gdy któr± strwo¿ê, ¯e a¿ p³akaæ zacznie, gdy poznaæ nie mo¿e. Natychmiast go sam Znów jej poznaæ dam. Tram, ta ram, tam, tam!
Lubiê ja te¿, lubiê, gotów bym co rano Widzieæ m³od±, ³adn±, jeszcze nie ubran±; Dra¿niæ siê z ni± wtenczas — to mi to pociecha, Gdy siê przed zwierciad³em stroi i u¶miecha, A ja sobie sam W gotowalniê gram. Tram, ta ram, tam, tam!
By³em chcia³, strój ka¿dy — choæ jej wszystko piêknie, Tak wnet nie do twarzy, a¿ siê sama zlêknie. Zapl±czê siê w warkocz, a gdy niecierpliwa, Póty nie rozpl±tam, a¿ siê nie przegniewa, I grzebieniem sam Zrobiê za to szram. Tram, ta ram, tam, tam!
O! i w ich serduszku jestem ja jak w domu, Lecz co siê w nim dzieje, nie powiem nikomu. Nie chcê, by im zaraz pochlebcy gadali: A to chochlik, k³amie! a to siê sam chwali!" Do¶æ, ¿e siê ja sam Za lepszego mam. Tram, ta ram, tam, tam!
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ