
|
Mi³o¶æ mu da³a pe³n± wyrzeczeñ — Któ¿ widzia³ s³odsz± nad ni± dziewczynê? Jak nikt robi³a zrazy i pieczeñ, A serce mia³a zgo³a matczyne.
Dba³a o niego jak o niemowie, Najofiarniejszych nie szczêdz±c starañ, Za¶ o jej cnoty mocn± budowlê Najtwardszy nawet kruszy³ siê taran.
Nie by³a nigdy zazdrosna — sk±d¿e? Gdy zdrady zdarza³ mu siê wypadek, To u¶miecha³a siê tylko m±drze, Ciesz±c siê z jego uroczych zdradek.
Wci±¿ tak j± widzia³, w niego wpatrzon±, Jak w delicyjn± potrawê smakosz. By³a mu siostr±, kochank±, ¿on±, Matk± mu by³a i babk± tako¿.
I ¿yliby tak z sob± najczulej Mi³o¶ci wiecznej bêd±c dowodem, Gdyby nie rzuci³ jej dla jêdzuli Niewiernej, wrednej i z piek³a rodem.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ