
|
By³a zima. Oset mrozu wspina³ siê ostro po blankach. Mdla³a Izolda przy krosnach, tkaj±c mi³o¶ci w³os d³ugi i z³oty a na murach, na dziedziñcach, w kru¿gankach wci±¿ ta sama zamieæ obcych kroków i miecz w±ski ksiê¿yca za oknem.
By³a zima. I ziêb³y jej rêce. Przynosili mro¼ne polana i ¶wiecili jej w oczy ogniem z dalekiego raju — ze ¶wiata, w którym pali³ siê jego oddech i rós³ w górê p³omieñ jego cia³a.
By³a zima. Drzewo pêka³o na dwoje i ptak spada³ z nieba — od³upany kamieñ. I modli³a siê Izolda przez ¶mieræ i przez zamieæ: Bo¿e, który piszesz historiê w ludziach, zwierzêtach i rzeczach — ocal dla mnie tê kroplê czasu: tê noc, w której s³yszeæ bêdê jego serce po drugiej stronie miecza...
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ