
|
— Kędy zmierzasz? gdzie pędzisz w burzliwym porywie Potęgo niezgłębiona? Bezbrzeżny przypływie Żywiołu zmąconego, co wzbiera nam w łonie I tętni w pulsach serca?... — o Falo spieniona, Ciemna, ciepła, namiętna, wzbierająca szałem, Ty huczysz, pluszczesz, kipisz i o nasze skronie Bijąc nurtem tajemnym zalewasz nam łona, Mózgi, serca i oczy... i dymiącym wałem Nas — rozbitków do Ducha płynących krainy — Porywasz i kołysząc miotasz rozszalała I dziko ślesz ku gromom, albo rwiesz w głębiny, I rzucasz nas złowrogo na kobiece ciała, Raniąc, jak o głaz ostry, o ich kształt omdlały... Więc chwytamy się ciał tych — w krwawej Rozbić nocy - I garniemy się do nich, jak do nagiej skały, Ratunku nie znajdujem!... — i bez sił, w niemocy, Odpadamy z rozpaczą... — A ty rwiesz bez końca, Rozlewasz się, kotłując, kipisz i kipiąca Znów zewsząd nas ogarniasz w rozhukanym pędzie I miotając w rozwarte niesiesz znów otchłanie — I rozbijasz nareszcie o swych skał krawędzie — O Miłości! Rozpaczy! Szaleństwa obłędzie! Nurcie Wiecznych Pożądań! Krwawy Oceanie!
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość