wiersze

wierszyki

Bohdan Urbankowski

* * *

Wchodz±c w jej cia³o, pomiêdzy

dwa ³agodnie rozchylone sny dwa szepty

czujê dr¿enie Twych kolan

ma³ych

jak zaci¶niête pi±stki p³acz±cej

dziewczynki. S³yszê

zamiast jej g³osu Twój

okrzyk: krzyk ptaka

pierwszy raz zgubionego nad ogromn±

b³êkitn± rzek±. Opadam w jej d³onie

zmêczon± kropl± potu. Ca³ujê

spêkane usta. Milczy

coraz bardziej milczy

Na jej twarzy

dogasa wolno

Twój u¶miech.


sitemap