
|
Tędy przeszedł zagadki tajemny paznokieć... Późno, spać — skoro świt, jeszcze raz to przeczytam i pojmę. A dopóki nie zbudzą, ukochanej dotykać Będę tak, jak prócz mnie nie jest dane nikomu. Jak ja jej dotykałem! Nawet miedzią warg moich Poruszałem ją tak, jak tragedia widownię porusza. Pocałunek był całkiem jak lato. Narastał powoli, Potem, później dopiero rozpętywała się burza. Pił jak ptaki. Ciągnął długo i aż do omdlenia. Gwiazdy wolno przez krtań do przełyku wsączają się same. A słowikom zachodzą oczy mgłą, gdy z uporem i drżeniem Osuszają po kropli granatowy firmament. Przełożyła
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość