
|
I to ja j± wiod³em wierz±c, ¯e jest dziewczyn±, nad rzekê, A ona mia³a ju¿ mê¿a.
Ta noc ¶wiêtojakubowa Nie ustêpowa³a jeszcze. Pogas³y wszystkie latarnie I jê³y ¿arzyæ siê ¶wierszcze.
Gdzie¶ u ostatnich zau³ków ¦pi±cych jej piersi dotkn±³em. I wychyli³y siê nagle Jak bukiety hiacyntowe. Jej nakrochmalone halki W moich uszach zaszumia³y Jak gdyby sztuka jedwabiu Pruta dziesiêciu no¿ami.
Bez ¶wiat³a srebrnego w wierzcho³kach Drzewa wzrastaj± daleko, A psów widnokr±g w oddali Naszczekuje hen za rzek±. Ju¿ je¿yny i sitowia, I g³ogi daleko w tyle. Tu dla niej pod sploty w³osów Do³ek w piasku uczyni³em. Ju¿ precz odrzuci³em szal swój. Ona suknie swoje zdziera. Ja ju¿ pas swój z pistoletem. Ona swoje gorsety cztery. Ni tuberozy, ni muszle Nie maj± skóry tak g³adkiej Ani kryszta³y w ksiê¿ycu Nie jarz± siê blaskiem takim. Jak dwie zaskoczone ryby Jej biodra siê wymykaj±, Na po³y s± pe³ne ch³odu, A na po³y pe³ne ¿aru. Jeszcze tej nocy jecha³em Najlepsz± z dróg na ¼rebicy Bez strzemion i bez wêdzid³a, Ma¶ci per³owej macicy.
Nie powiem, bom jest mê¿czyzn±, Co ona mówi³a do mnie. ¦wiat³o rozumu wskazuje, Bym by³ ostro¿ny ogromnie. Teraz pobrudzon± piaskiem I poca³unkami wiod³em Znad rzeki. Szpady irysów Bi³y siê z wiatrem ch³odnym.
Ja, jak to ja, by³em dla niej Jak prawdziwy Cygan z lasu. Da³em jej pud³o do szycia, Du¿e z ¿ó³tego at³asu, Ale siê kochaæ w niej nie chcê, Bo w³asnego mê¿a maj±c Mówi³a, ¿e jest dziewczyn±, Kiedym nad rzekê bra³ j±. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ