
|
Ona siedziała na posadzce I stosy listów przeglądała, I jak popiołu zimne garście Brała je do rąk i rzucała.
Brała po jednym z listów stosu I dziwnie na nie tak patrzyła, Jak dusza patrzy tam z niebiosów Na ciało, które porzuciła.
O, ileż życia, kto policzy — Niepowracalnie przeżytego, O, ileż było tu goryczy, Miłości, szczęścia straconego!
A ja milcząco z boku stałem, I strach i smutek mnie ogarnął, I na kolana upaść chciałem, Jakbym zobaczył drogą zmarłą. Przełożyła
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość