
|
Bêdziemy miæ wszystko czego pragniemy i nie bêdzie wiêcej ¶mierci na piêknych równinach ani w restauracjach za nasz symbol przyjmiemy wulgarny ¶miech materialisty z nienasyconego po¿±dania i ulice wype³ni± siê postaciami pêdz±cych zawodników a fotografie morderców egocentryków i gwiazd filmowych bêd± nabrzmiewaæ jak ¿ywe na ¶cianach, w ksi±¿kach i ³a¼niach by napieraæ na nasze p³on±ce cia³a nie ra lecz nieustannie tak jak woda sp³ywa ze wzgórza do zbiornika pe³nego po brzegi ¿mija nurkuje po ostatnie strusie jajo a poduszka pe³na pierza pyszni siê pod spoczywaj±cym monolitem poc±cym siê jawnie po rozkosznym wysi³ku obok grobu mi³o¶ci Nie bêdzie wiêcej ¶mierci Grób mi³o¶ci ujrzymy jako mi³y przelotny widok w pobli¿u wi±zu co zakl±³ w korzeniach imiona kochanków i nie bêdzie wiêcej muzyki prócz uszu przy wargach i wiêcej dowcipu prócz jêzyków przy uszach ani wiêcej bêbnów prócz uszu przy udach gdy wieczór pokazuje nago¶æ nie znan± wyobra¼ni przodków a wyobra¼nia ruszy chwiejnym krokiem jak zmêczona kochanka o ciele z ko¶ci s³oniowej pod rze¼bi±cym naporem ¿±dzy która nie zawodzi jak d³ugodystansowiec ze Szwecji lub Liberii okryty z³otem tak jak lawa p³ynie wzwy¿ i ponad rezygnacj± dalekiego u¶pionego miasta a pustelnik pragn±cy samotno¶ci osi±ga j± na koniec i ciê¿ar zewnêtrznego ¿aru druzgocze Purytanina nienawidz±cego upa³u którego grzech co sam siebie zwalcza staje siê na koniec stosownym grobowcem by mi³o¶æ mog³a ¿yæ Gmachy wystrzelaj± w zawrotne powietrze jak mi³o¶æ pnie siê po osza³amiaj±cym ¿yciu które wybra³a raz na zawsze tymczasem na niebie uczucie nieposkromione tkliwo¶ci zni¿y lot ptak i zmieni ich kierunki jak much pe³zaj±cych po cz³onkach cia³a zajêtych czym¶ innym sp³ywaj±cych perlistym potem na prze¶cierad³ach chwilowej uwagi a schn±ce w³osy wywo³uj± trwo¿liw± wypowied¼ w organach spiêtrzonych jak gmachy ku potrzebom chwilowych s±siadów s±cz±cych g³ód przez serce by do¿ylnie karmiæ po¿±danie podobnie bogowie postêpuj± z lud¼mi nie¶wiadomie ³±cz±c ¶wiat³a i cia³a lub legendy wiod±ce swych bohaterów przez mroki ku zak³adaniu wielkich miast gdzie ¿ycie tak d³ugo mo¿na utrzymaæ jak d³ugo czas zatrzymuje siê przy cocktailach w barze i po obiedzie daj nam ¿yæ razem z nim Nie bêdzie ¶mierci Prze³o¿y³a
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ