
|
— O co ci sz³o, to ci mówi³em — powiedzia³em — a co od ciebie z ³aski dostawa³em, to bra³em! Skoñcz z tym obijaniem siê po mojej sypialni,
¿e a¿ meblom siê chce p³akaæ! Nie mam zamiaru waliæ w pod³ogê albo rzucaæ jab³kami! Do cholery z radiem, niech próchnieje! Nie mam ju¿
ochoty byæ potworem we w³asnym ³ó¿ku! — Ba. Cisza zapad³a jak zbyt ³atwa decyzja; zupe³na zapa¶æ. Obrazy hu¶ta³y
siê na ¶cianach z nudy a ro¶liny wyobra¿a³y sobie nas wszystkich na Trynidadzie. Zewsz±d pcha³y siê na mnie okna. Popêdzi³em do drzwi.
— Wróæ — krzykn±³em — na chwilê! Co z t± par± nowych butów? A maszynka do kawy te¿ jest twoja! — ¯adnych kroków. Ha! co za ulga! Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ