
|
Rozstaæ siê chcieli¶my? Wybrali¶my dobrze i m±drze? Lecz potem czemu przera¿a³ nas czyn jak morderstwo? Ach, znamy siê niewiele, Albowiem Bóg w nas w³ada.
Jego zdradziæ? ach, jego, który w nas stworzy³ najdawniej My¶li i ¿ycie, jego, który obdarzy³ nas dusz±, Anio³a stró¿a naszej mi³o¶ci, Nie, tej jednej rzeczy nie mogê.
Ale ju¿ inny b³±d rodzi siê w ludzkim umy¶le, W innej spi¿owej s³u¿bie, wed³ug innego prawa, I codzienne zu¿ycie Okrada nasz± duszê.
O tym wiedzia³em z góry, od chwili, gdy tkwi±ca g³êboko Bezpostaciowa trwoga bogów i ludzi rozdziela, Musi, aby krwi± odpokutowaæ, Musi zgin±æ serce kochanków.
Pozwól mi milczeæ! o, nigdy nie pozwól mi odt±d Ujrzeæ zgubnego zjawiska, daj, abym jeszcze w spokoju Odszed³ w samotno¶æ, niech jeszcze Naszym bêdzie rozstanie.
Ty sama podaj mi czarê, abym siê napi³ z tob± Ocalaj±cej trucizny, letejskiego napoju, Aby nienawi¶æ i mi³o¶æ Do dna zapomniane by³y.
Odej¶æ pragnê. I mo¿e po d³ugim czasie zobaczê, Diotimo! ciebie. Lecz razem z krwi± up³ynie Pragnienie i cicho, jak ¶wiêci, Ju¿ obcy sobie pójdziemy
Razem, i w tej przechadzce prowadziæ nas bêdzie rozmowa, W my¶lach i w niepewno¶ci, ale teraz przestrzega Zapomnianych miejsce rozstania, Serce siê w nas rozgrzewa,
Zdumiony patrzê na ciebie, i s³yszê g³osy i s³odki ¦piew, jak z dni, co minê³y i s³yszê d¼wiêk harfy, I lilia nad wod± strumienia Wydycha ku nam woñ z³ot±.
Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ