
|
Dociera do mnie otwartymi oknami, wybrzusza schody, powoduje, ¿e ostro¶æ cieni przenicowuje siê na drug± stronê dnia. Kobiety nurzaj± siê w niej — mê¿czy¼ni nie potrafi± zamkn±æ ust. Po³ykana z jedzeniem odtr±cana lask± powraca przewodami, przechodzi przez pod³ogi. Jej kroki rygluj± drzwi, zatrzymuj± powietrze w bezruchu.
Ona powraca w ciemnym garniturze, obcasami wystukuje sw± obecno¶æ. Zasypiasz na rêkach matki budzisz siê jako doros³y mê¿czyzna owiniêty ciemno¶ci±. Kruche paznokcie nie wytrzymuj± jej naporu; nic nie mówi±c zagl±da ci w oczy, sprawdza wypalone zapa³ki w rêkach boga. Oczekujesz na ni± z bezsenno¶ci± pod powiekami. Przywi±zany do jej kroków wyczekujesz na l±dowanie nocy, a mo¿e to wszystko by³o jeszcze inaczej?
29 czerwca 1983
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ