
|
Pierzyny wtopione w biel prze¶cierade³ doszczêtnie stopnia³y u wrót wiosny. Nadzy czuwamy nad zetla³ym ¶witem zrywaj±c zas³ony milczenia z okien. Na nasz± bezsenno¶æ nie ma ju¿ lekarstwa. Je¶li wierzyæ ¶ladom to pe³no w nas wygas³ych ¶cie¿ek czasu. Zapalamy na przemian: zapa³ki, pochodnie odkadzaj±c skórê z nieistnienia. Nasz stos ofiarny ju¿ dawno sp³on±³. Wró¿by tl± siê jeszcze pod stopami. Potem wbiegamy miêdzy jêzyki jagni±t odarci z poca³unków. Moja nie odbyta sielanka do granic naszej skóry ulecia³a przez komin. Bladzi pod os³on± nocy przemykamy od kaba³y do ciuciubabki, mimo to zesz³oroczny len pokaleczy³ nam wargi. Odciskamy usta w zielono¶ci traw odurzaj±c siê mi±¿szem ³odyg. Spijamy koñcami jêzyków ¿ywiczny sok. Ile schodów spada w dó³ naszych cia³?
15 kwietnia 1985
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ