
|
Pani, nadobno¶æ tw± s³awi± narody, Pok±d na mapie kr±g ziem opisany, Boæ jako rubin krasne twe jagody, A oko l¶kni siê jako krzyszta³ ¶klany. Tak±m ciê u¼rza³, gdy¶ w ucieszne tany Rusza³a ongi na królewskim dworze: By³ mi twój u¶miech jako ma¶æ na rany, Chociam i nie ¶ni³ o wiêtszym faworze.
Odt±d z ócz lejê cebry s³onej wody, Przedsiê w mym sercu nie najdziesz odmiany: G³osik twój z lutni± gdy idzie w zawody, W b³ogo¶æ siê nurzam niczym pan nad pany. A ¿e mi s³odki ów dar niespodziany, Ten ci argument sam sobie po³o¿ê: "Szczê¶ciem ju¿ wielbiæ ów skarb mi³owany, Chocia i nie ¶niæ o wiêtszym faworze".
Nie tak, szczupaku, chcesz rzecznej och³ody, Gdy¶ galaret± w kuchniej oblewany, Jako ja pragnê, by usta³y szkody, Od których cierpiê nad wszelkie Tristany; Niech wiecznie Amor opró¿nia ko³czany — Niczyje serce jak moje nie gorze: Czyñ jakoæ wola, jam twój rab oddany, Chocia i nie ¶niê o wiêtszym faworze. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ