wiersze

wierszyki

Georg Heym

Twoje d³ugie rzêsy

Twoje rzêsy tak d³ugie,

Twe oczy — ciemna woda.

Pozwól siê w nie zanurzyæ,

Pozwól zej¶æ mi do g³êbi.

 

Górnik schodzi w podziemia,

Jego lampka siê chwieje

Ponad wrotami rudy

Wysoko w cieniu ¶ciany.

 

Patrz, zstêpujê w dó³,

By w twym ³onie zapomnieæ

O tym, co grzmi na górze,

Jasno¶æ i mêka, i dzieñ.

 

Na zaro¶niêtych polach,

Gdzie wiatr pijany zbo¿em,

Cierniowe krzewy, wysokie, chore

Strzelaj± w b³êkit nieba.

 

Podaj mi rêkê,

Chcemy zró¶æ siê wzajem,

Staæ siê ³upem wichru,

Samotnym lotem ptaka,

 

S³uchaæ latem

Organów zmêczonej burzy,

K±paæ siê w blaskach jesieni,

Na brzegu niebieskiego dnia.

 

Nieraz pragniemy stan±æ

Na krawêdzi ciemnej studni,

Zajrzeæ w g³êbiê ciszy,

Szukaæ naszej mi³o¶ci.

 

Lub wychodzimy powoli

Z lasów z³ocistych cienia,

Wielkiego w zorzy wieczornej,

Co muska ³agodnie twe czo³o.

 

Stan±æ kiedy¶ u kresu,

Gdzie morze w ¿ó³tych plamach

P³ynie ju¿ uciszone

Do zatoki wrze¶nia.

 

Spoczywaæ na wzgórzu

W domu spragnionych kwiatów,

Gdzie wysoko nad ska³ami

¦piewa i dr¿y wiatr.

 

Lecz od topoli

Co ro¶nie w wieczno¶æ niebiesk±,

Odrywa siê br±zowy li¶æ

I spada na twe plecy.

 

Boski smutek,

Milczenie wiecznej mi³o¶ci.

Wznie¶ dzban do góry

I spijaj sen.

Prze³o¿y³
Jan Koprowski


sitemap