
|
Br±zowy jak koniak. Br±zowy jak listowie. Rdzawobr±zowy. ¯ó³æ Malajczyka. Ekspres Berlin—Trelleborg i nadba³tyckie kurorty.
Cia³o, nagie w marszu. A¿ po usta zbr±zowia³e od morza. Dojrzale schylone, ku greckiemu szczê¶ciu. W oczekiwaniu sierpa: jak¿e pojemne jest lato! Ju¿ przedostatni dzieñ dziewi±tego miesi±ca!
R¿ysko i kopa schn± w nas. Rozwój, krew, znu¿enie, blisko¶æ georginii m±ci nam w g³owie.
Mêskobr±zowo¶æ zapada siê w ¿eñskobr±zowo¶æ. Kobieta jest czym¶ na jedn± noc. A je¶li by³o dobrze, jeszcze na nastêpn±. O! Potem znowu skazany na siebie! Niemota! W trybach maszyny!
Kobieta jest czym¶ o woni. Niedowyra¿enia! — Niech skonam! — Rezedy. W tym jest po³udnie, i pasterz, i morze. Ka¿de urwisko oparciem dla szczê¶cia. ¯eñska jasnobr±zowo¶æ zatacza siê w mêsk± ciemnobr±zowo¶æ:
Podtrzymaj mnie! O, upadam! Jak¿e mi zwiotcza³ kark od s³odkiego zmêczenia. To tylko ten gor±czkowy s³odki ostatni zapach ogrodów. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ