
|
W Bacharach czarownica by³a jasnow³osa Co wszystkim dooko³a ¶mieræ z mi³o¶ci nios³a
Kiedy biskup j± kaza³a przywlec przed swój s±d Dla przyczyny piêkno¶ci uniewinni³ j±
O piêkna Loreley w której oczach klejnoty ja¶niej± Jakim gus³a zawdziêczasz swoje czarodziejom
Jestem zmêczona ¿yciem i moje oczy s± przeklête Tych którzy w nie spojrzeli biskupie ¶mieræ chwyci³a w pêta
Moje oczy to s± ognie nie drogie kamienie Rzuæcie rzuæcie to czarnoksiêstwo w prawdziwe p³omienie
Sam p³onê w twych p³omieniach o piêkna Loreley Niechaj inny ciê ska¿e Zaczarowa³a¶ mnie
Biskupie ty siê ¶miejesz Poleæ mnie Dziewicy Pozwól mi umrzeæ i niech Bóg ciê ³ask± zaszczyca
Mój kochanek do krajów dalekich wyruszy³ Ju¿ nic nie kocham Pozwól mi umrzeæ
Moje serce tak boli bêdzie lepiej gdy skonam Je¶li na siebie spojrzê to na pewno skonam
Moje serce tak boli, od kiedy nie wróci³ Moje serce tak boli od dnia gdy mnie porzuci³
Biskup wezwa³ rycerzy trzech w kopie uzbrojonych Prowad¼cie do klasztoru kobietê szalon±
Id¼ Loro wariatko id¼ z okiem biegaj±cym Loro Bêdziesz mniszk± na czarno i bia³o ciê ubior±
Potem siê oddalili we czworo po drodze Lora ich b³aga jak gwiazdy jej oczy migoc±
Rycerze pozwólcie mi wspi±æ siê na tê ska³ê wysok± ¯eby mog³o raz jeszcze piêkny mój zamek ogarn±æ oko
¯ebym raz jeszcze mog³a rzekê swym okiem przemierzyæ Potem pójdê do klasztoru dla wdów i dla dziewic
Wysoko wiatr jej w³osy poszarpane wieje Rycerze krzyczeli Loreley Loreley
Tam na Renie ³ódeczka zbli¿a siê niedu¿a Mój kochanek jest na niej przywo³uje ujrza³
Mój kochanek nadchodzi ju¿ sercem nie w³adam Przechyli³a siê z brzegu i do Renu wpada
Bo w wodzie zobaczy³a piêkn± Loreley W³osy koloru s³oñca jej oczy jak Ren Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ