
|
Raz w przedwieczornej mgle w Londynie Ulicznik jaki¶ mnie zaskoczy³ Podobny by³ do mej jedynej Ze wstydu wiêc spu¶ci³em oczy W spojrzeniu jego czuj±c drwinê
Niech ceg³y zwal± siê lawin± Je¶lim ciê mi³a fa³szem karmi³ W³adc± Egiptu i w³adczyni± Jestem i ciur± jego armii Je¶li nie jeste¶ m± jedyn±
W rogu ulicy która p³onie Ogniami wszystkich swoich fasad Ranami mgie³ w nieutulonej Krwawi±cej skardze wszystkich fasad Kobieta sz³a podobna do niej
Ten wzrok nieludzki i niewierny Ta blizna tu¿ pod szyj± go³± Pijana sz³a przez próg tawerny W tej samej chwili gdy poj±³em Tamtej najmilszej fa³sz bezmierny
¯al siê ju¿ piek³em na mnie wali Otwórz siê niebo niepamiêci Za poca³unek jej zuchwali Królowie ¿ycie z w³asnej chêci Nêdzarze cieñ by swój sprzedali
Pamiêci o mój piêkny statku Czy ju¿ nam nie do¶æ podró¿owaæ Po fali wód o przykrym smaku Od zórz po zmierzchy od ró¿owych A¿ po te smutki na ostatku
Szalbierko ¿egnam twój kobiecy Cieñ pomylonych dwóch postaci I tej z któr± zwiedza³em Niemcy Jam j± w ubieg³ym roku straci³ I nigdy nie zobaczê wiêcej
S³oñce twe czerwcu ¿arem lutni Zbola³e palce moje parzy W malignie melodyjnej smutnej Wêdruje przez mój piêkny Pary¿ Gdzie ¿ycia ¿al mi tak okrutnie
W kawiarniach gêsto zakopconych Zawodz± mi³o¶æ sw± Cygany I chrypi± nuc±c j± syfony I kelner ¶cierk± przepasany Do ciebie ciebie utraconej Prze³o¿y³ Adam Wa¿yk
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ