wiersze

wierszyki

Hafiz

Chocia¿by wrogów tysi±ce...

Chocia¿by wrogów tysi±ce

zmierza³o ku mojej zgubie,

gdy mi³y jestem dla ciebie,

nie my¶lê o ich wrogo¶ci.

 

Gdyby nie ¿ywa nadzieja

na po³±czenie siê z tob±,

ka¿da chwila roz³±ki

grozi³aby moj± zgub±.

 

Gdyby mnie ka¿dy powiew

nie darzy³ twoim zapachem,

ka¿dej godziny bym z bólu

odziera³ siê z szat — jak ró¿a.

 

Biada mi, je¶li mi oczy

w sen zajd± od twego obrazu,

nie daj Bóg, bym cierpliwie

znosi³ roz³±kê z tob±.

 

Lepsze s± rany od ciebie,

ni¿ innych koj±ce ok³ady,

i lepsza od ciebie trucizna,

ni¿ opium z nie twojej rêki.

 

Cios twego miecza przede mn±

¿ycie wieczne otwiera,

¶mierci± dla ciebie — zdobywam

wieczyst± rado¶æ dla duszy.

 

Nie ¶ci±gaj wêdzid³a, bo nawet

ciosom twojego miecza

ufnie powierzê g³owê

i wodzy nie wyrwê z twej d³oni.

 

Kto w ca³o¶ci ogarnie

prawdziw± twoj± istotê?

Ka¿dy pojmuje ciê tylko

na miarê swojego rozumu.

 

W ludzkich oczach, byæ mo¿e,

panem ¶wiata jest Hafiz,

który w proch u drzwi twoich

sk³ada nikczemn± g³owê.

Prze³o¿y³
W³adys³aw Dulêba


sitemap