wiersze

wierszyki

Hafiz

Gdy tylko mi ¿ycia starczy...

Gdy tylko mi ¿ycia starczy,

znów pójdê do winnej gospody,

by nic innego nie robiæ,

tylko s³u¿yæ pijanym.

 

Szczê¶liwy bêdzie to dzieñ,

gdy znowu pójdê p³±cz±cy,

by jeszcze raz oblaæ ³zami

progi mojej winiarni.

 

Na Boga, nikt w tym plemieniu

nie pojmie piêkna poezji —

zabiorê w koñcu swój klejnot

dla kupców z innej krainy.

 

Skoro odesz³a kochana

od prawdy starej mi³o¶ci,

niech mnie Bóg broni, bym poszed³

¶ladami innej kochanki.

 

A je¶liby mi sprzyja³o

b³êkitne sklepienie nieba,

siêgn±³bym dla jej chwa³y

do jeszcze wy¿szych krêgów.

 

O jej tylko szczê¶ciu bym my¶la³,

gdyby mi tylko pozwoli³

zdradziecko zalotny jej u¶miech

i zniewalaj±ce warkocze.

 

Przypatrz siê moim sekretom,

jak zamienione ju¿ w ba¶nie

na bêbnach i na fletach

kr±¿± po obcych bazarach.

 

Wiecznie mi p³akaæ w tej biedzie,

bo niebo ka¿dej godziny

na serce moje zsy³a

coraz to inne strapienia.

 

Ale, powtarzam, Hafiz

nie sam jest w takiej niedoli —

wielu innych ju¿ przed nim

ugrzêz³o w tej wielkiej pustyni.

Prze³o¿y³
W³adys³aw Dulêba


sitemap