
|
Gdy tylko mi ¿ycia starczy, znów pójdê do winnej gospody, by nic innego nie robiæ, tylko s³u¿yæ pijanym.
Szczê¶liwy bêdzie to dzieñ, gdy znowu pójdê p³±cz±cy, by jeszcze raz oblaæ ³zami progi mojej winiarni.
Na Boga, nikt w tym plemieniu nie pojmie piêkna poezji — zabiorê w koñcu swój klejnot dla kupców z innej krainy.
Skoro odesz³a kochana od prawdy starej mi³o¶ci, niech mnie Bóg broni, bym poszed³ ¶ladami innej kochanki.
A je¶liby mi sprzyja³o b³êkitne sklepienie nieba, siêgn±³bym dla jej chwa³y do jeszcze wy¿szych krêgów.
O jej tylko szczê¶ciu bym my¶la³, gdyby mi tylko pozwoli³ zdradziecko zalotny jej u¶miech i zniewalaj±ce warkocze.
Przypatrz siê moim sekretom, jak zamienione ju¿ w ba¶nie na bêbnach i na fletach kr±¿± po obcych bazarach.
Wiecznie mi p³akaæ w tej biedzie, bo niebo ka¿dej godziny na serce moje zsy³a coraz to inne strapienia.
Ale, powtarzam, Hafiz nie sam jest w takiej niedoli — wielu innych ju¿ przed nim ugrzêz³o w tej wielkiej pustyni. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ