
|
Gdybyż Turczynka ta z Szyrazu zechciała sięgnąć po serce moje, za jeden jej hinduski pieprzyk dałbym Bucharę, Samarkandę!
Przynieś mi, saki, wino ostatnie, bo już tam w raju nie odnajdziesz ni brzegów wody Roknabadu, ani różanych grzęd Mosalli.
Ach, te Cyganki słodkouste, zalotne, miasto podburzają, tak sercu spokój odbierają jak Turcy, żądni wciąż grabieży.
W nie spełnionej mej miłości pełnia uroków ukochanej. Bo czyż potrzebne pięknej twarzy puszek i pieprzyk, tusz, bielidło?
Dobrze mi znany czar Jusufa, uroda z dnia na dzień piękniejsza, co zza zasłony niewinności wydobyć zdoła miłość Zulejchy.
Czy ty wyrzuty będziesz czynił, czy ja przekleństwa będę miotał, cierpką odpowiedź mają dla nas najsłodsze wargi rubinowe.
Posłuchaj słów mych, ty, co kochasz, bo młodzi ulubieńcy szczęścia nad własne dusze ukochali słowa napomnień mądrych starców.
Słuchaj rad wina i muzyki, tajemnic świata nie dociekaj, bo nikt rozumem nie rozwiązał i nie rozwiąże tej zagadki.
Wypowiedziałeś już swój gazal, jakbyś na sznur nanizał perły, bo słowa wierszy twych, Hafizie, więzami plejad wiąże niebo. Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość