
|
Już od jak dawna moją wiarą jest tęsknota za bóstwami! Troskami o tę beztroską sprawę zasmuciłem moje serce.
Żeby zobaczyć twoje oblicze, trzeba by oczu, co widzą duszę. Ale gdzież mi znaleźć w świecie takie świat widzące oczy?
Bądź mą miłością, ozdobą nieba i upiększeniem tego świata! Od księżycowej twojej twarzy łzy moje sypią się jak plejady.
Odkąd mnie moja miłość do ciebie tak wyuczyła mówienia wierszy, wszystkim ludziom dookoła cześć i chwałę twoją głoszę.
O, Panie, racz mi nie mieć za złe mojego szczęścia w niedostatku! To szczodrość T,woja jest przyczyną mojej pokory i nieśmiałości.
O, kaznodziejo miejskich pachołków, nie rzucaj takich słów chełpliwych! Bo wynędzniałe moje serce jest przybytkiem bóstw kochanych.
O, Panie, kto oglądać może tę moją Ka'bę upragnioną? Bo gęstwa cierni na twej drodze to moje róże i narcyzy.
Haflzie, przestań głosić powieść o wspaniałości Chosrou Parwiza! Bo twoje wargi, spragnione wina, są moim Chosrou i moją Szirin. Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość