wiersze

wierszyki

Hafiz

Latami ca³ymi serce...

Latami ca³ymi serce

prosi³o mnie, obcego,

bym da³ mu czarê D¿emszyda.

A przecie¿ to ono j± mia³o.

 

O per³ê, jakiej nie ma

w muszli czasu i miejsca,

prosi³o zab³±kanych

nad pustym brzegiem morza.

 

Trudno¶æ tê wczoraj wieczorem

zanios³em staremu magowi,

który pewnym wejrzeniem

rozstrzyga³ istotê zagadki.

 

Widzia³em go, jak ze ¶miechem

puchar trzymaj±c w d³oni,

odkrywa³ w tym zwierciadle

co najmniej sto wyja¶nieñ.

 

Mówiê: Kiedy Mistrz da³ ci

tê czarê, co ¶wiat ukazuje?

Powiada: Dnia onego,

gdy stworzy³ jasne sklepienie.

 

Oddany by³ do szaleñstwa

ka¿dej boskiej sprawie,

a sam, nie widz±c tego,

przyzywa³ Boga z daleka.

 

Ka¿dy z tych cudów umys³u,

które przede mn± czyni³,

Samiri ju¿ przed lask±

i bia³± rêk± czyni³.

 

Rzek³: Wina tego wiernego,

który dost±pi³ sekretu,

w tym by³a, ¿e tajemnicê

wyjawi³ ca³emu ¶wiatu.

 

Gdyby Duch ¦wiêty znowu

okaza³ pe³niê swej ³aski,

inni te¿ by czynili

to, co czyni³ sam Mesjasz.

 

Rzek³em: Czyim s± dzie³em

³añcuchy warkoczy tych bogiñ?

Rzek³: Nie wpadaj, Hafizie,

w szaleñstwo rozpaczy serca.

Prze³o¿y³
W³adys³aw Dulêba


sitemap