
|
Latami ca³ymi serce prosi³o mnie, obcego, bym da³ mu czarê D¿emszyda. A przecie¿ to ono j± mia³o.
O per³ê, jakiej nie ma w muszli czasu i miejsca, prosi³o zab³±kanych nad pustym brzegiem morza.
Trudno¶æ tê wczoraj wieczorem zanios³em staremu magowi, który pewnym wejrzeniem rozstrzyga³ istotê zagadki.
Widzia³em go, jak ze ¶miechem puchar trzymaj±c w d³oni, odkrywa³ w tym zwierciadle co najmniej sto wyja¶nieñ.
Mówiê: Kiedy Mistrz da³ ci tê czarê, co ¶wiat ukazuje? Powiada: Dnia onego, gdy stworzy³ jasne sklepienie.
Oddany by³ do szaleñstwa ka¿dej boskiej sprawie, a sam, nie widz±c tego, przyzywa³ Boga z daleka.
Ka¿dy z tych cudów umys³u, które przede mn± czyni³, Samiri ju¿ przed lask± i bia³± rêk± czyni³.
Rzek³: Wina tego wiernego, który dost±pi³ sekretu, w tym by³a, ¿e tajemnicê wyjawi³ ca³emu ¶wiatu.
Gdyby Duch ¦wiêty znowu okaza³ pe³niê swej ³aski, inni te¿ by czynili to, co czyni³ sam Mesjasz.
Rzek³em: Czyim s± dzie³em ³añcuchy warkoczy tych bogiñ? Rzek³: Nie wpadaj, Hafizie, w szaleñstwo rozpaczy serca. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ