
|
O, Panie, z czyjego to domu ¶wieca rozja¶nia mi serce? Zgorza³o serce, pyta³o, czyja spali³a je mi³o¶æ.
Los, co wypêdza mnie z domu, jest moj± mi³o¶ci± i wiar±; w czyje mnie wpêdza objêcia, z kim siedzê pod jednym dachem?
Niech nigdy nie braknie mym wargom wina twych warg rubinowych! Dla czyich to pie¶ni obietnic czyim uwierzyæ mam czarkom?
Szczê¶cie widzenia tej ¶wiecy ja¶niej±cej rozkosz± pyta³o jeszcze: Na Boga, czyim jestem motylem?
Ka¿dy nañ rzuca³ uroki, a nikt siê nie mo¿e dowiedzieæ, ku czyjej to opowie¶ci sk³oni³o siê kruche serce.
O, Panie, z jakiego rodu jest ten król niezrównany i jego twarz ksiê¿ycowa, co tak rozpala mi³o¶æ?
Rzek³em: Boleje bez ciebie szalone serce Hafiza. Mówi na to ze ¶miechem: Powiedz, kto jest szalony! Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ