
|
Otworzę oko na morze, na step wyrzucę cierpliwość, czyniąc to, własne moje serce wyrzucę w morze.
Z ciasnego serca grzesznika wydobędę westchnienie: na grzech Adama i Ewy buchnę żarem ognia.
Tam jest bogactwo szczęścia, gdzie jest ta, co ma serce, nie pożałuję trudu, może i dobrnę do niej.
Rozewrzyj więzy sukni, księżycu w czepku słońca, bym głowę do nóg twych rzucił mroczną jak twoje włosy.
Zaznałem strzały niebieskiej: daj wina, po pijanemu pętlę mojego pasa zarzucę na kołczan Oriona.
Resztę z dzbana rozprysnę na ten tron wędrujący, wołaniem czanga napełnię mozaikowe sklepienie.
Hafizie, rachuby na przyszłość błędne są i zawodne, dlaczego więc do jutra odkładasz dzisiejsze rozkosze? Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość