
|
Powiedział o świcie ptak polny do świeżo budzącej się róży: Nie pysznij się, wiele w tym sadzie kwitnie podobnych do ciebie.
Zaśmiała się róża: Prawda nie gniewa nas nigdy, ale żaden kochanek swej miłej tak ciężkich słów nie powiada.
Jeżeli chcesz wina jak rubin z tej wysadzanej czary, ej, wiele pereł przewiercić musisz własnymi rzęsami.
Do końca świata nie zazna tego lubego zapachu, kto własną twarzą nie ścierał pyłu z podłogi winiarni.
Tej nocy w ogrodzie Irama przy tak łagodnej pogodzie, kiedy przedranny powiew rozburzył loki hiacynta,
spytałem: Tronie Dżemszyda, gdzie czara, co świat widziała? Powiada: Usnął niestety ten mój skarb czuwający.
Nie to jest słowem miłości, co nam na język przychodzi. Saki, przynieś mi wina, dosyć już tej rozmowy.
Łza Hafiza rozsądek i spokój wrzuciła w morze. Co robić, skoro nie zdołał zataić udręki miłości. Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość