
|
Przyjdź, bo na kruchych posadach opiera się zamek nadziei; wina daj, bo na wietrze opiera się nasze życie.
Przed tym ze czcią się pochylam, kto pod błękitnym sklepieniem wolny jest od wszystkiego, co kryje się w barwie niewoli.
Powiem ci: Wczoraj w winiarni, kiedy leżałem pijany, Serosz ze świata tajemnic przyniósł mi dobrą nowinę:
Wysoko patrzący sokole, co siedzisz na rajskim drzewie, gniazdem twoim nie jest to zapadlisko niedoli.
Tobie z górnych bastionów grają niebiańskie pienia; nie wiem, dlaczego wpadłeś w tę plątaninę zasadzek.
Radzę ci, zapamiętaj i stosuj w życiu przypowieść, którą słyszałem kiedyś od mistrza mojej drogi:
Nie karm się smutkiem świata, nie zapominaj mej rady, bo ta przestroga z serca przyda ci się w podróży.
Przyjmij to, co ci dano, zdejmij ten węzeł z czoła, bo zawarta jest brama twoich i moich przeznaczeń.
Nie wierz w prawdziwość obietnic tej ziemi niemocą złożonej, bo ta czarownica już była kochanką stu zalotników.
Nie ma w uśmiechu róży znaku obietnic wiary; płacz, zakochany słowiku, jest miejsce na twoją skargę.
Czemu to Hafizowi zazdrościsz, marny poeto? Zgodliwość, życzliwość słowa zaiste boskie to dary. Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość