wiersze

wierszyki

Hafiz

Przysi±g³em mojej mi³o¶ci...

Przysi±g³em mojej mi³o¶ci,

¿e póki mam duszê i cia³o,

za duszy najbli¿szych mieæ bêdê

zdanych na wiatr w jej ulicy.

 

Rozkosz± mej my¶li samotnej

jest owa pochodnia z Czigilu,

¶wiat³o dla oka i serca

mam w tym chotañskim ksiê¿ycu.

 

Gdy zbieram mój plon samotniczy

wedle pragnienia serca,

có¿ my¶leæ o zgromadzeniach

i z³o¶liwo¶ciach przewrotnych?

 

Mam w domu cyprys wynios³y —

w jego szczê¶liwym cieniu

znajdê wolno¶æ od wszelkich

cyprysów, ³±k i ogrodów.

 

Sto armii najpierwszej piêkno¶ci

za nic ma serce moje —

mam, chwa³a Bogu, boginiê,

co wszystkie armie rozgromi.

 

Jej rubinow± pieczêci±

pyszniê siê jak Sulejman,

gdy znam jej imiê najwy¿sze,

có¿ mi gniew Ahrymana!

 

O, mistrzu b³ogos³awiony,

nie wiñ mnie o winiarniê,

bom tej odwróconej czarze

da³ serce, wolne od przysi±g.

 

Na Boga, zazdro¶niku,

przymknij na chwilê oczy,

bo ja z jej milcz±cym rubinem

sto s³ów dzi¶ wymieniê w sekrecie.

 

Kiedy przechadzam siê godnie

po ¶cie¿kach ogrodów jej chwa³y,

nie tulipanów pragnê,

nie ró¿, nie p³atków narcyza.

 

Zas³yn±³ Hafiz pijañstwem

w¶ród takich jak on towarzyszy,

a jednak jak¿e pragnie,

by Qivamuddin ¿y³ na ¶wiecie!

Prze³o¿y³
W³adys³aw Dulêba


sitemap