wiersze

wierszyki

Hafiz

Przysz³a wczoraj wieczorem...

Przysz³a wczoraj wieczorem

i moja twarz zap³onê³a.

O, jak bardzo p³onê³o

moje znêkane serce!

 

Czar, co zabija mi³o¶ci±

i krucho¶æ, co burzy miasto,

oto stosowne przybranie,

skrojone do jej postaci.

 

Pozna³y dusze ziarenko

ruty na jej policzku,

dlatego ogieñ trawi³

twarze tych, co kochali.

 

Chocia¿ mi powiada³a:

Zabijê tw± ¿a³o¶æ, widzia³em,

¿e jej tajemnica rozmy¶lnie

pali³a moje serce.

 

Bezbo¿ne sploty jej w³osów

godzi³y w drogê mej wiary,

a ona id±c, pali³a

przed sob± pochodniê mej twarzy.

 

Serce moc krwi przela³o,

a oczy ³ez nie wstrzyma³y;

o Bo¿e, kto to zrujnowa³,

kto z³upi³ moje miasto?

 

Nie sprzedawaj kochanej

¶wiatu, niewiele zyska³

ten, który sprzeda³ Józefa

za sfa³szowane z³oto.

 

Mówi³a, dobrze mówi³a:

Id¼, spal te ³achmany, Hafizie;

o Panie, od kogo siê ona

uczy³a tej wiedzy o sercu?

Prze³o¿y³
W³adys³aw Dulêba


sitemap