wiersze

wierszyki

Hafiz

Saki, p³omieniem wina...

Saki, p³omieniem wina

rozpalaj moj± czarkê;

o sprawach ¶wiata, grajku,

powiadaj, ¿e w zgodzie s± ze mn±.

 

Widzê w mej szklanej czarce

odbicie kochanej twarzy,

o, wina zaznaj±c s³odyczy

zupe³nie tracê ju¿ pamiêæ!

 

Nigdy nie umrzeæ ju¿ temu,

kto serce ¿ywi mi³o¶ci± —

wci±gn±³ go w swoj± ksiêgê

rachmistrz naszego ¶wiata.

 

Ile¿ to z³udzeñ zwodniczych

w urokach wynios³ych kszta³tów,

gdy jawi siê w ca³ym przepychu

rozko³ysany mój cyprys.

 

Wietrze, gdy bêdziesz przelotem

w ró¿anym ogrodzie kochanej,

proszê ciê, zanie¶ mej milej

s³owa pozdrowieñ ode mnie.

 

Powiedz jej: Czemu umy¶lnie

wyrzucasz z pamiêci me imiê?

Przyjdzie i to, ¿e kiedy¶

przypomnieæ go sobie nie zdo³asz.

 

Cudowne jest upojenie

oczami najczulszej kochanki,

dlatego zda³em siê ca³y

na ³askê rozkosznych upojeñ.

 

Bojê siê tylko, czy korzy¶æ

odniesie w dniu zmartwychwstania

przyzwolony chleb mistrza

z mojego grzesznego napoju.

 

Rozsiewaj, Hafizie, rozrzucaj

ziarno ³ez twoich oczu —

jeszcze siê ptak pojednania

zapl±cze w nasze sieci.

 

Zanurza siê okrêt nowiu

w czarny ocean nieba —

ton± wraz z nim bogactwa

pielgrzyma naszego ³adu.

Prze³o¿y³
W³adys³aw Dulêba


sitemap