wiersze

wierszyki

Hafiz

Turczynka cudowna jak peri...

Turczynka cudowna jak peri,

która odesz³a mnie wczoraj,

có¿ to mi za z³e mia³a,

¿e tak mi z³em odp³aci³a?

 

Odk±d zniknê³y mi z oczu

te oczy, co ¶wiat mój widzia³y,

nikogo nie ma na ¶wiecie,

kto wejrza³by w moje sprawy.

 

Nie przeszed³ wczoraj na ¶wiecê

p³omieñ mojego serca,

dym, który gryzie me wnêtrze,

przeszed³ do mojej g³owy.

 

Tu, z dala od twojej twarzy

z oczu moich raz po raz

p³ynê³y powodzie ³ez

po przej¶ciu burzy nieszczê¶cia.

 

Upad³em z nóg, bez si³y,

trawiony udrêk± roz³±ki —

pozostaæ mi ju¿ w tej bole¶ci,

gdy ka¿dy lek jest zawodny.

 

Mówi³o serce: Mo¿esz

jeszcze j± zjednaæ b³aganiem.

Wiek ca³y — mówiê — spêdzam

ju¿ tylko na b³aganiu.

 

Po có¿ mi szata pielgrzymia,

gdy Mekka nie z tamtej jest strony,

po co wytê¿aæ si³y,

gdy Marwa straci³a swe blaski.

 

Powiedzia³ lekarz ze smutkiem,

kiedy zobaczy³ mnie wczoraj:

Niestety, bole¶ci twojej

nie widzê w ksiêdze mych leków.

 

O przyjd¼, ukochana, pospiesz

zapytaæ o losy Hafiza,

zanim us³yszysz odpowied¼,

¿e odszed³ do domu nico¶ci.

Prze³o¿y³
W³adys³aw Dulêba


sitemap