wiersze

wierszyki

Hafiz

Tysi±ce wyrw uczyni³y...

Tysi±ce wyrw uczyni³y

czarne twe rzêsy w mej wierze;

przyjd¼: Z twego chorego oka

chcê zebraæ tysi±ce cierpieñ.

 

O, ty, co mieszkasz w mym sercu,

a mi³o¶æ sw± rzucasz w niepamiêæ,

niech dnia nie bêdzie, bym chocia¿

na chwilê o tobie zapomnia³.

 

Stary jest ¶wiat, bez podwalin;

p³acz nad zabójc± Ferhada,

co uwiód³ go do rozpaczy

dusz± kochanej Szirin.

 

Od ¿aru ognia roz³±ki

okrywam siê ros± jak ró¿a;

przynie¶ mi, wietrze poranny,

oddech tej wonnej ró¿y.

 

I ¶wiat niesta³y, i trwa³y,

¿ywi siê krwi± zakochanych;

wiem, ¿e królestwo bytu

jest paso¿ytem mi³o¶ci.

 

Je¶li nade mnie kochana

wybierze innego — jej wola,

lecz ja, bodajbym nigdy

nie zazna³ mi³o¶ci bez niej.

 

Dzieñ dobry — powiada ju¿ s³owik.

Saki, gdzie jeste¶? Powstañ!

Bo g³owê pe³n± mam wrzawy

przewidzeñ snu wczorajszego.

 

W noc po¿egnania odejdê

z po¶cieli do zamku hurysy,

je¿eli wtedy bêdziesz

¶wiec± u mego wezg³owia.

 

Opowie¶æ o wielkim pragnieniu,

któr± wpisa³em w tê ksiêgê,

niech bêdzie wolna od b³êdu,

wszak Hafiz uczy³ mnie prawdy.

Prze³o¿y³
W³adys³aw Dulêba


sitemap