
|
W piersi kwiat, w d³oni wino, przy mnie ukochana, s³ug± moim jest dzisiaj nawet su³tan ¶wiata.
Powiedz: nie wno¶cie tutaj ¶wiecy, dzisiejszej nocy jest ze mn± ksiê¿yc w pe³ni twarzy mojej mi³ej.
W naszej religii wino jest dozwolone, ale bez ciebie, cyprysie ró¿any, jest zakazane i grzeszne.
Uszy mam pe³ne obietnic fletni i ¶piewu czanga, oczy — rubinów twych pe³ne i kr±¿enia czarek.
Nie trzeba tu wonno¶ci, bo dla mojej duszy ka¿de tchnienie twych w³osów jest rozkosznym zapachem.
O wy¶mienitych cukrach czy innych pysznych przysmakach nie mów mi, ja po¿±dam jedynie s³odyczy ust twoich.
Póki w ruinach serca tkwi skarb têsknoty do ciebie, domem moim niech bêdzie ten zak±tek rozwalin.
Co mi powiadasz o hañbie? Hañba jest moj± s³aw±. I po co mnie pytasz o s³awê? S³awa jest moj± hañb±.
Pijacy, wykolejeñcy, zdro¿ni uwodziciele — to my — a inni od nas gdzie¿ siê podzieli w tym mie¶cie?
Do mohtasiba na mnie nie skar¿cie, przecie¿ i jego, tak jak i mnie, nieustannie trapi pragnienie napoju.
Hafizie, nie sied¼ bez wina i bez doczesnej mi³o¶ci, bo s± dni ró¿ i ja¶minów, i ¶wiêta umartwienia. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ