wiersze

wierszyki

Hafiz

W piersi kwiat, w d³oni wino...

W piersi kwiat, w d³oni wino,

przy mnie ukochana,

s³ug± moim jest dzisiaj

nawet su³tan ¶wiata.

 

Powiedz: nie wno¶cie tutaj

¶wiecy, dzisiejszej nocy

jest ze mn± ksiê¿yc w pe³ni

twarzy mojej mi³ej.

 

W naszej religii wino

jest dozwolone, ale

bez ciebie, cyprysie ró¿any,

jest zakazane i grzeszne.

 

Uszy mam pe³ne obietnic

fletni i ¶piewu czanga,

oczy — rubinów twych pe³ne

i kr±¿enia czarek.

 

Nie trzeba tu wonno¶ci,

bo dla mojej duszy

ka¿de tchnienie twych w³osów

jest rozkosznym zapachem.

 

O wy¶mienitych cukrach

czy innych pysznych przysmakach

nie mów mi, ja po¿±dam

jedynie s³odyczy ust twoich.

 

Póki w ruinach serca

tkwi skarb têsknoty do ciebie,

domem moim niech bêdzie

ten zak±tek rozwalin.

 

Co mi powiadasz o hañbie?

Hañba jest moj± s³aw±.

I po co mnie pytasz o s³awê?

S³awa jest moj± hañb±.

 

Pijacy, wykolejeñcy,

zdro¿ni uwodziciele —

to my — a inni od nas

gdzie¿ siê podzieli w tym mie¶cie?

 

Do mohtasiba na mnie

nie skar¿cie, przecie¿ i jego,

tak jak i mnie, nieustannie

trapi pragnienie napoju.

 

Hafizie, nie sied¼ bez wina

i bez doczesnej mi³o¶ci,

bo s± dni ró¿ i ja¶minów,

i ¶wiêta umartwienia.

Prze³o¿y³
W³adys³aw Dulêba


sitemap