
|
Widziałem dziś w nocy aniołów: Stukali do wrót winiarni, bo winem zaprawić chcieli glinę na ciało Adama.
Mieszkańcy domu czystości, święci niebieskiej krainy mnie, przydrożnego nędzarza, raczyli gościć napojem.
Nie mogły utrzymać niebiosa ciężaru boskiej miłości — musiałem więc ja, szalony, podjąć się tego trudu.
Siedemdziesięciu dwóm wiarom przebacz ich wszelkie wojny; gdy nie widzieli prawdy, zeszli na drogę legendy.
Dzięki Bogu, że między mną a nim zgoda nastała: Roztańczeni derwisze wznoszą kielichy wdzięczności.
Nie to jest prawdziwym ogniem, co mruga błyskami świecy, ale to jest ogniem, co spala skrzydła motyli.
Nikt nie zdjął tak jak Hafiz zasłony z twarzy myśli, żeby warkocze mowy czesać grzebieniem pióra. Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość