
|
Szepcz± cieniem, ¶ni± blaskiem te nadmorskie i smreczyste, te ¶ródl±czne i parkowe...
Z wiatrem powstaje ksiê¿yc, purpurowi srebrne molo. Rodz±c siê z obcych s³ów — tworzymy ksiê¿ycowe, nietkniête obszary.
Wieczorny las obejmuje ciemnymi korzeniami i cuci igliwiem: Dreszczem smaga gro¼ny zr±b urwiska. Bryzgi fal granicz± przygarniête przez omsza³e g³azy po¿±danie. Z nabrze¿nego piasku wychyla siê nago¶æ.
Oto ³±ka pochy³a, wyrwana z zamy¶lenia ¶wierków. W mglawym cieple naprzeciw oczom wylêgaj± góry. Ramionami w dó³, w¶ród traw wstydliwe oddanie zieleni.
Tamte s³oñca wspomniane w noc grudniow±, w parkowych alejach, w¶ród skrzypotu bezgwiezdnego ¶niegu sprzyjaj± mro¼nej ciszy.
I bêdzie znowu zieleñ w mere¿kach li¶ci, i wiatr powróci, i mg³a.
W¶ród bia³ych ³±k z³owimy ³kanie ptaka.
Przymknij oczy i noc± upragnion± dobr± rêk± przywo³aj pejza¿ ¶wie¿y.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ