
|
D³oñmi ogarniam dotyk pisma. To Ty! Przed pie¶ni± zaciszam umszone wnêtrze. Chora³y dr¿eñ... Burza tonów! Jest wiatr. Przes³oneczny, rozgrzany, wszechobecny. Na czole, we w³osach, w¶ród rzês, w ¼renicach, w za³amaniach piersi, miêdzy ¿ebrami. Wessa³ siê we mnie gor±c± zawiej±. On — wiatr, Ty — wiatr... Dwa szelesty, dwa szumy, dwa pr±dy, jeden pêd kosmiczny.
Ciemno¶æ... nacicha w miniaturach ¶wiatów, ciemno¶æ... granice ¼renic poszerza, rozrasta siê we wszech¶wiat. Wiruj±ce ¶wiat³a mg³awic w ¶ródczole, ¶ródpiersi...
Sterowane zdalnie mikroogromy, nie tkniête przez kataklizmy pêdzimy — wieczni piloci — marz±c, by z naszych statków w morze ognia przegradzane ciemno¶ci± wykwitly dwa skrzyd³a.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ