
|
Wysłonecznionym południem Zbierasz szept ogrodu ze ścieżki którą wczoraj wydeptaliśmy przy księżycu. A było milcząco, dopóki gwizd przechodnia nie spłoszył czuwania. Zadrżały zasłony ciemności. Ukazał się księżyc i znikł ochoczo z przezroczystą kroplą granatowych oczu.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość