wiersze

wierszyki

Jadwiga Góźdź

* * *

Wysłonecznionym południem

Zbierasz szept ogrodu

ze ścieżki

którą wczoraj wydeptaliśmy

przy księżycu.

A było milcząco, dopóki gwizd

przechodnia nie spłoszył

czuwania.

Zadrżały zasłony ciemności.

Ukazał się księżyc i znikł ochoczo

z przezroczystą kroplą

granatowych oczu.


sitemap