
|
Na miêkkiej darni Filis le¿a³a, Pasterz w jej nogach spoczywa³, Ona z pogard± ledwo s³ucha³a, Jak siê na pro¶by zdobywa³.
"Póki¿ miê bêdziesz Filis trapi³a, (Mówi³ z westchnieniem przyjemnym) Czyli¶ siê jeszcze nie nasyci³a Moim zmartwieniem codziennym?
Albo¿ ciê jeszcze nie do¶æ kocha³em, Któ¿ by³ wierniejszy nade mnie? Ja ci me serce ca³e odda³em, Tak mi to p³acisz wzajemnie?"
Na ¿adne pro¶by Filis nie dba³a, Ziewaæ po troszê zaczê³a, Potem ku ziemi g³owê schyla³a, I oczy wkrótce zamknê³a.
Bo¿ku! którego niechybne groty Niebo mo¿nymi uzna³o, W momencie takiej tkliwej pieszczoty, Powiedz, co czyniæ przysta³o?
Kogo mi³o¶ci ¶wiête ogniwa Swym wêz³em kiedy spaja³y, Ten wie, co umie mi³o¶æ prawdziwa A co s± p³oche zapa³y.
D³ugo siê smutny pasterz wpatrowa³ W u¶pione wdziêków mieszkanie, By³by jej z duszy usta ca³owa³, Lecz respekt gromi³ ¿±danie.
"Pró¿no, rzek³, twoj± wzgard± miê drêczysz, Pró¿no¶ okrutna, z³o¶liwa, Od ciebie nigdy miê nie odstrêczysz, Bo mi³o¶æ moja prawdziwa.
Ty piesku strze¿ siê, by¶ twym szczekaniem Nie zbudzi³ mojej kochanej, A gdy siê spyta za odecknieniem, Mów jej, ¿em odszed³ stroskany."
Wtem odszed³ pasterz; Filis powsta³a Z swoim u¶miechem powabnym, Lecz patrz±c za nim, mówiæ siê zda³a: "Czy¿ mo¿na byæ tak niezgrabnym?"
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ