
|
Kosmaty faun za nimfą biegnie jasnoudą, Z daleka już w jej ciało wgryza się oczyma, Rży, parska, oddech chwyta, szorską pierś wydyma, Korzeni gardząc splotem i kamienną grudą.
A ona, drwiąc serdecznie z czarnego olbrzyma, Jak błędny skacze ognik, postaci ułudą To błyśnie, to przygaśnie; włosów przędzę rudą To w mże rozwiera skrzyste, to w uwięzi trzyma.
Nareszcie faun ją dopadł: ręka twarda, duża, Kowana w złotej miedzi, powala na zielska Dziewczynę uśmiechniętą jak majowa róża.
Czcigodna tajemnica w wszechświecie się czyni — A nad nią czuwa w słońcu szczyt greckiej świątyni I morza błękitnego głębia przyjacielska...
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość