
|
I
Nie wiem, gdzie jesteś i czy wielkie, czarne Twoje źrenice tak się jeszcze palą, Jak ongi, w chwilach , dziś przymglonych dalą Sennych li wspomnień, ku którym się garnę
Słabym, ostatnim wysiłkiem żeglarza Na szalejącej, złowróżbnej głębinie, Kiedy mu wiosło z rąk zmęczonych ginie I kiedy łódź się ku śmierci przeważa.
Nie wiem, czy dzisiaj, stanąwszy przede mną, Nie snem, lecz jawą, umiałabyś jeszcze W strunach mej duszy dawne wzbudzić dreszcze...
Ale twój obraz, odsunięty w ciemną, Odległą przestrzeń, nęcić nie przestaje, Jak nęcą owe z baśni niedościgłe raje.
II
Nieraz cię widzę, tak blisko, że usta Chylę ku twoim, aby z ich kielicha Wszystką wieczorną wypić woń, wtem cicha Gaśniesz mi w oczach i znikasz, jak pusta
Bańka mydlana... Wnet ku duszy mojej Przychodzisz znowu: Czy to ta, co mami Nieugaszonej żądzy płomieniami, Hańby się ludzkiej i wstydu nie boi.
I żar miłości, nie znający granic, Ani prawideł, na przekorę świata Z tchem najszczytniejszych bogomodleń brata?
Nie! sen to dawnych dni, który się na nic Rychło rozwiera, żalu tylko mgławą Snując smugę za sobą, że nie jesteś — jawą.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość