
|
Rzêdem przy drodze, na wzgórkach ¯ó³tego piasku, szarzej± 0 niskim zrêbie cha³upy, Palon± kryte dachówk±, Dzi¶ poczernia³± od deszczu, Gdzieniegdzie w mchów zielonawych Cienkie zasnut± tkaniny. Jak starce, wiekiem zgrzybiali, Chyl± siê szczytem ku ziemi I butwiej±c± przyciesi± Na szarych wsparte kamieniach, Nie wiem, czy marz± o dawno Zatartych ¶ladach m³odo¶ci, Gdy jeszcze, ¶wie¿o bielone, Stercza³y s³upy silnemi, Czy te¿ o przysz³ych nawa³nic Szalonym my¶l± rozpêdzie, Który je w gruzy zamieni — Dosyæ, ¿e marz± i marz± W ciszy wieczoru. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Oto patrz! Jedne z ich rzêdu Ca³uje miesi±c gor±cy, Wyrwawszy z gwiazd siê u¶cisków. Ona mu wzajem odpowie Srebrzyst± ¶wiat³a kaskad±, Która tej chwili z ¼renicy Pêkniêtej szyby wytryska. Promieñ, z³amany o szparê, Pali siê ogniem, gorêtszym Od tych p³omiennych jêzyków Li¿±cych garnki w kominie Ze zastawion± wieczerz± — Promieñ siê pali wspomnieniem Tej niepowrotnej godziny, Gdy przed dwudziestu latami Szczê¶ni mieszkañcy tej chaty, W zaznanej ledwie mi³o¶ci S³odkiej siê topi±c rozkoszy, B³ogos³awili samotn± Ciszê wieczoru. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Poza cha³up±, w zacieniu Rozga³êzionej jab³onki, Akord odwiecznej melodii: Ona w spódnicy z barchanu, 0 piersi lekko wydêtej Poza zbrudzon± koszul±, Pier¶cieniem ramion spalonych Na jego szyi zawis³a 1 dr¿y, jak niegdy¶ jej matka Hen! przed latami dwudziestu. On, naprzód ku niej schylony, Rozp³omienion± ¼renic± W czerwone patrz±c jagody, W pas jedn± schwyci³ j± rêk±, Drug±, po g³adkim ramieniu Lekkim wij±c± siê wê¿em, Topi za r±bkiem koszuli I, dr¿±c, ¶ród niemych zachwytów Pier¶ odchylon± ca³uje W ciszy wieczoru.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ