
|
Wiatr wiosenny z ulicy porwał garstkę śmieci I niesie strzępy gazet z otwartych lufcików. Nad ściekiem, gdzie się z krzykiem bawią brudne dzieci, Przystanął biedny wózek z pękami goździków.
Jak welon płynie za mną smuga lekkiej woni I staje się znów żywe, co spało tajemnie. Powracasz znów, umarła, i widzę w twej dłoni Goździki, któreś wtedy dostała ode mnie.
W mym sercu jak w bursztynie na zawsze przetrwały, Choć ziemią przywalone: twych włosów ozdobny Kask złoty i kształt cudny twojej ręki białej, I głos twój, do żadnego w świecie niepodobny.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość