
|
Zostawiła na wysokim brzegu sukienkę, pantofle, cywilizacje, obyczaje, zielone okulary, oczy ludzi, swoje popłochy i skupienia.
Leży na miałkich szeptach piasku. Jej pępek mruży się do słońca, jej sen odmierzają piersi zegary słoneczne. Morze podbiega do niej, jawnej, aby podglądać ich godzinę. Fala jej włosów wyrzuciła na brzeg spirale muszli: na jej widok rozwijają swoje ciasne skręty. Z rozrzuconych rąk wyrastają dwie strony wschód i zachód. Kolana wskazują na oślep, stoją w zenicie. Wiatr — przezroczysty cień — przemija nad nią nisko jak woda w wysokich brzegach. Ciemnieje u stromych zboczy nóg, jaśnieje między skłonami piersi, w przełęczy, gdzie się spotyka z jej nagim oddechem.
I wtedy właśnie wody uczą się od niej kołysania. A ona leży w miałkich szeptach piasku, ubrana w oddech morza, młodsza o tysiąclecia.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość